ebner.gripe
Ebner Gripe · usługi ogólne · jedn. Hanna
094 przygoda · ohra

Dzień 94. Woda z Ohry

Woda na Byszu jest tylko do zraszaczy i nikt jej z rury nie sprzeda, bo rura ma licznik, a licznik ma księgę. Onda powiedziała, żebym spytał w głowicy. W głowicy powiedzieli, żebym spytał na spodzie. Na spodzie jest moja własna mgła, z której napełniłem w dwa dni manierkę i tyle. Zostawiłem rury i płytki pod ławką, odpiąłem Hannę od pierścienia i poleciałem po wodę.

Prosta droga jest zamknięta od trzech dni, bo ktoś ciągnie przez nią coś długiego i wszystkich odsyła na bok. Objazd idzie przez Ohrę. Na mapie celnej Byszu Ohra to dwie linijki: karzeł, cztery kamienie, lód na trzecim. Boi nie ma żadnej, jest za to stara tabliczka nadawcza, która powtarza sama do siebie coś w języku, którego nie znam, co dwanaście albo trzynaście sekund.

Lód na trzecim jest. Siadłem przy krawędzi niecki, gdzie powierzchnia wygląda na litą, wziąłem skuwak i wiadro i zacząłem rąbać. Robota jak każda inna, tyle że w rękawicy i jedną ręką, bo lewej dłoni nadal nie zginam i trzymałem wiadro przedramieniem. Nazbierałem półtora wiadra, zaniosłem, wsypałem do topialnika, wróciłem po resztę.

Przy trzecim kursie zauważyłem, że Hanna stoi krzywo.

Lód pod nią odparowywał. Kadłub po locie jest ciepły, a tu nie ma czym tego ciepła oddać — więc płozy wytopiły sobie dwa rowki i Hanna powoli siadała w nie przodem, przechylając się na prawą, tę samą co zawsze. Rowki były głębokie na dłoń i parowało z nich cicho, bez bąbli, tylko widać było, że krawędź się cofa.

Wysypałem wiadro, wszedłem i podniosłem ją na krótko, zanim rowki zrobiły się głębsze niż skok płóz. Poderwanie z przechyłem na prawo wygląda u mnie tak, że trzymam korektę prawą ręką i lewym łokciem i liczę do trzech. Zeszło o jakieś dwa metry, zawisło, poszło w bok. Pod spodem została para i dwa ciemne wgłębienia, które potem pewnie zamarzną z powrotem.

Drugi raz siadłem już nie na lodzie, tylko na skalnym grzbiecie obok, i chodziłem po wodę dwadzieścia kroków dalej. Wyszło wolniej i zimniej, ale zbiornik mam pełny w dwóch trzecich, a to jest więcej, niż miałem od Tarnu.

Woda z Ohry ma po przetopieniu posmak, którego nie umiem nazwać, lekko metaliczny, i osad, który siada na dnie czajnika w jeden wieczór. Przepuszczę ją jeszcze raz przez filtr, jak będzie czas. Tabliczka nadawała dalej, kiedy wychodziłem z układu.

Wyszło?