Dzień 87. Sterta rośnie od spodu
- spor kolumny wymiennikowe
Blachy szukałem od rana, bo bez blachy nie ma nowych kołnierzy, a na Netli blachy nie ma żadnej. I znalazłem ją w miejscu, w którym nie szukałem.
Przy końcu dolnego pomostu, tam gdzie taśma wchodzi w rurę, siedzi maszyna. Nie wiem czyja. Nie ma na niej ani jednej śruby, ani jednej spoiny, i nikt w głowicy nie umiał mi powiedzieć, kiedy ją przykręcono, bo nie jest przykręcona. Raz na przejście przeciwwagi coś w niej klaśnie i spod niej wychodzi płytka, płaska, dwie dłonie na dwie, grubość akurat na kołnierz. Obok stoi ich sterta do wysokości barku.
Poszedłem do dyspozytorki. Jadła z tej samej miski.
— Czy to jest czyjeś?
— To jest z pyłu. Pył jedzie na taśmie, a ona z tego robi te.
— I nikt tego nie używa?
— A do czego.
Zapytałem, czy mogę wziąć. Powiedziała, że tak, tylko z góry, nie ze spodu, bo maszyna wypluwa pod stertę i dolne są młodsze, a młodych brać nie warto, bo się jeszcze gną.
Wziąłem dwadzieścia dwie z samej góry. Sterta osiadła. Przy wyjściu klasnęło i podniosła się o jedną.