ebner.gripe
Ebner Gripe · usługi ogólne · jedn. Hanna
081 podróż · netla

Dzień 81. Naokoło toru kapsuł

  • rast kuter sygnal
  • netla lyki

Klej związał w nocy, więc rano odpiąłem cumy i poszedłem.

Wilbek pokazał mi przed startem, którędy nie wolno. Korytarz kapsuł idzie prosto z katapulty nad grzbiet i nikt tam nie wchodzi, bo kapsuła leci szybko i nie ma w sobie nic, czym mogłaby kogoś ominąć. Więc odbiłem od Tarnu bokiem, po nocnej stronie, i dopiero za nią wyszedłem na kurs. Drogi przybyło niewiele. Czasu trochę.

Poszycie schodziło z pyłu przez całe wznoszenie. Czerwone smugi ciągnęły się za mną i gasły, a na szybie został osad, którego nie da się zetrzeć od środka. Obieg drugi kapie tak samo jak kapał. Rękaw ciągnie przy prostowaniu ręki do górnych przełączników, więc przełożyłem sobie kilka rzeczy niżej i tyle.

Po nocnej stronie zobaczyłem kamień. Mały, ciemny, z jednym jaśniejszym pasem w poprzek, szedł w tę samą stronę co Tarn i trochę niżej. Sprawdziłem w spisie nawigacyjnym. Spis mam stary, kupiony z drugiej ręki, ale takich rzeczy się z niego nie wyrzuca. Nie było.

Zapytałem przez radio.

— Jest — powiedział Wilbek. — Od zawsze jest.

— Nie ma go w spisie.

— No nie ma. Jak pan zgłosi, przyjdą i zmierzą, a jak zmierzą, to doliczą go do rejonu i będziemy go mieli w księgach. A z niego nic nie leci.

Zapytałem, czy się jakoś nazywa.

Chwilę nie odpowiadał. Potem powiedział, że nie, że nikt go nie nazywa, tylko tamta kobieta, ta od tabliczki, miała na niego jakieś słowo i mówiła, że to jej kamień. Jakie słowo, już nikt nie pamięta. Powiedział to tym samym głosem, którym mówił o zasuwie.

Kamień został z tyłu i zszedł ze szyby.

Na Netlę wchodziłem od strony rowów, przy niskim świetle. Poziom w naszym rowie jest wyżej niż był, wyraźnie, widać to po ciemnej obwódce na kamieniach, gdzie gęstwa stała przez ostatnie dni i teraz stoi ponad nią. Z Tarnu idą pełne kapsuły. Dokładnie tak, jak miały iść.

Postawiłem Hannę na płozach i wyciągnąłem odbiornik na kolana.

Trzy krótkie, przerwa, trzy krótkie — jeszcze były, ale drugi znak w każdej trójce gasł w połowie, a przy czwartym przejściu fali nie wrócił wcale. Siedziałem z tym do ciemności. Potem została nośna, cicha i równa, taka sama, jaką nadaje mój własny nadajnik nad głową.

Wyszło?