ebner.gripe
Ebner Gripe · usługi ogólne · jedn. Hanna
073 dokumenty · netla

Dzień 73. Doręczono trzymaczowi

  • spor kolumny wymiennikowe
  • hol frachtowca ambrat
  • dlug z varnu

Ręki od wczoraj nie zginam, więc dzień poszedł na papiery. Przepisuję je tu w całości, bo w trzech miejscach nie rozumiem, co się właściwie stało, a jak się przepisze, czasem widać.

Zestawienie Merzy, przyniesione rano na tabliczce.

Racja miejscowa, wydana gościowi Gripe: dzień wczorajszy, oddech pod lustrem — 56 rozmowa o żelazie — 14 rozmowa o tym, czego gość nie wiedział — 40 dzień dzisiejszy, oddech pod lustrem, do tej pory — 71 przeniesione z poprzednich dni — 823 Razem 1 044. Do odpracowania. Stawka za gniazdo zaworu wyczyszczone i sprawdzone — 22.

Policzyłem to dwa razy, bo pierwszy raz wyszło mi czterdzieści osiem gniazd, a drugi raz czterdzieści osiem i połowa, i przez chwilę się zastanawiałem, jak się oddaje połowę gniazda.

— Czterdzieści dziewięć — powiedziałem.

— Czterdzieści osiem i za resztę nie pytaj — powiedziała Merza. — Reszta narasta, jak oddychasz przy liczeniu.

Skrzynkę z zaworkami przyniósł Hesp, na plecach, w dwóch turach, bo jedną ręką nie uniósłby, a wolał nie prosić. To są redukcje z kołpaków, każda wielkości pięści, gniazdo mosiężne, grzybek z czegoś, co tu nazywają rogiem, i sprężynka. W gniazdach siedzi osad z gęstwy: szaro-brunatny, twardnieje na powietrzu, na dole jest miękki. Robi się to tak, że się rozkręca, moczy gniazdo w rozpuszczalniku — a rozpuszczalnika nie mam, wymieniłem go na pałąki w tamtym układzie z nićmi — więc moczy się w miejscowym occie, który Merza wydziela po naparstku i którego nie liczy w łykach, bo to nie oddech. Potem skrobie się drewnianym patyczkiem, bo stalowym się rysuje gniazdo, a rysa świszcze.

Zrobiłem jedenaście. Lewą przytrzymywałem skrzynkę, prawą skrobałem. Przy siódmym nauczyłem się, że jak się grzybek położy rogiem do góry, to się nie toczy.

Korespondencja z terraformerem, dwie pozycje.

Wysłane:

W odpowiedzi na żądanie przeliczenia terminu z metrów na dni informuję, że przeliczenie wymaga podania tempa, a tempo nie jest wielkością stałą. Hol frachtowca na Ambracie posuwa się tyle, ile wykręci osoba obsługująca wciągarkę. Osoba ta otrzymuje zapłatę dzienną, a nie od metra, i jest to jej jedyny dochód. Przeliczenie jest zatem możliwe wyłącznie przy założeniu, że osoba ta działa wbrew własnemu interesowi.

Otrzymane, tego samego dnia, co uważam za osobiste osiągnięcie boi przekaźnikowej:

Prosimy o podanie tempa przy obu założeniach: (a) osoba działa wbrew własnemu interesowi, (b) osoba działa zgodnie z własnym interesem. Wartość pośrednia zostanie przyjęta jako termin roboczy.

Odpisałem, że przy założeniu (b) tempo dąży do zera, a średnia z czegoś i z zera jest połową czegoś, więc niech sobie przyjmą połowę. Nie wiem, co przyjęli. Wiem, że Otha przy ostatnich obrotach szła wyraźnie leniwiej, i wiem dlaczego, i nie mam jej tego za złe. Zostawiłem jej pięć dni z góry i z tych pięciu zostały już trzy albo dwa, zależy jak liczyć drogę.

Merza o kolumnach. Wniosek o oscylowanie granicy dalej leży u niej razem z podziałem racji, więc leży dobrze, bo racja jest ważniejsza. Zapytała tylko, o ile ma się to lustro ruszać.

— O grubość jednej dziennej warstwy.

— A kto to mierzy.

— Nikt. Ktoś stawia kreskę rano i drugą wieczorem.

— Czyli ktoś stoi na dole i patrzy na kreskę.

— Tak.

Zapisała to jako pozycję z nazwiskiem do wstawienia. Hesp, który stał obok, nie podniósł tabliczki i nie podniósł ręki, tylko zrobił coś workiem pod żebrami, czego jeszcze nie umiem czytać, a Merza umie, bo popatrzyła na niego dłużej niż potrzeba.

Nota z Ambratu, przekazana przez rejestratora, rejestr trzymacza wynajętego, pozycje:

  1. jednostka Hanna, pętla holownicza, w trzymaniu ciągłym, staż nieprzerwany
  2. żeton, jedna sztuka, z kartką w oplocie, staż nieprzerwany
  3. przesyłka, koperta papierowa, jedna sztuka, nadawca: biuro rozliczeń Varnu, doręczenie skuteczne z chwilą objęcia w dłoń przez trzymacza wskazanego przez adresata. Wpis do rejestru — 3 jednostki. Trzymanie — w stawce dziennej.

Więc tak to wygląda. Pisałem do Varnu z pytaniem, czy obniżka o jedną jednostkę jest jednorazowa, i Varnu nie odpowiedziało mi ani tu, ani na żadną boję, tylko wysłało kopertę tam, gdzie jestem obecny w rozumieniu rejestru, chociaż mnie tam nie ma. Koperta jest doręczona. Trzymacz trzyma ją od wczoraj, nieprzerwanie, więc staż jej rośnie, a rzecz o długim stażu jest na Ambracie czystsza i droższa. Nie wiem, co jest w środku. Wiem, że im dłużej nie wiem, tym więcej to jest warte.

Odpisałem rejestratorowi z zapytaniem, czy trzymacz może kopertę otworzyć i przeczytać mi treść. Odpowiedź przyszła krótka: otwarcie jest czynnością rozdzielającą rzecz na dwie rzeczy, kopertę i zawartość, każda z nich wymaga osobnego wpisu po trzy jednostki, a ponadto zawartość w chwili rozdzielenia ma staż zerowy i jest rzeczą wątpliwą.

Czyli za sześć jednostek mogę się dowiedzieć czegoś niewiarygodnego, albo za darmo dalej nie wiedzieć czegoś, co z każdym dniem jest solidniejsze.

Stan ładowni, spisany przy okazji, bo od wczoraj się zmienił: pół uszczelki kołnierzowej. Jedna tuba smaru. Pudełko po złączach, puste, złącza leżą rozsypane po dnie rowu na przestrzeni jakichś dwudziestu kroków i już się o nie nie upominam. Pół metra linki ze stalowym oplotem. Szczypce, które trzymają jedną szczęką. Ogniwo grzewcze jedno, to zapasowe, drugie poszło pasażerce. Kątownik: nie ma.

Wieczorem Hesp przyszedł po skrzynkę, żeby ją zabrać na noc pod lustro, bo na górze osad twardnieje. Policzył jedenaście wyczyszczonych gniazd, poukładał je grzybkami do góry, żeby się nie toczyły, i dopiero wtedy podniósł tabliczkę.

JESZCZE TRZYDZIEŚCI SIEDEM.

Wyszło?