Dzień 53. Człowiek, który nie chciał wynajmować rąk
- hol frachtowca ambrat
Wyciąg z rejestru czynności, stanowisko drugie: dzień 53 — pomiar od kreski: 49 cm, hol trwa.
Przy wrotach hali stał człowiek, którego znam z czasów, kiedy jeszcze u kogoś pracowałem. Nazwiska nie użyję, bo go nie pamiętam, tylko ręce. Stał z kufrem narzędziowym w objęciach, przyciśniętym do brzucha, obiema rękami, i miał twarz kogoś, kto nie spał trzy doby.
Powiedział, że wie o trzymaczach z urzędu i że dziewięć jednostek to rozbój, więc trzyma sam. Zapytałem, jak śpi. Powiedział, że siedzi oparty plecami o burtę i budzi się, kiedy kufer zaczyna się zsuwać, a zsuwa się często, bo skorupa dygocze. Zapytałem, czy przekłada palce, kiedy mu drętwieją. Popatrzył na mnie, jakbym mu zaproponował coś nieprzyzwoitego, i powiedział, że nie ma na to drugiej ręki wolnej.
Pokazałem mu mojego trzymacza: dolny rząd linka burtowa, górny żeton z kartką. Policzył sobie coś w głowie i poszedł do urzędu.
Otha kręciła przez cały ten czas i nie podniosła głowy.