ebner.gripe
Ebner Gripe · usługi ogólne · jedn. Hanna
047 ciąg dalszy · ambrat

Dzień 47. Która nić pod korbę

  • hol frachtowca ambrat

Rano zaniosłem do hali cztery pałąki. Więcej nie przeniosłem, a drugiej ręki nie chciałem obciążać.

Otha brzdąkała w każdą po kolei, jak tamten handlarz, i słuchała z przechyloną głową, chociaż nigdy w życiu nie widziała tego świata.

— Ta niska — powiedziała.

— Ta niska jest najmocniejsza. Chcę ją zostawić na później, jak reszta się zmęczy.

— To niesprawiedliwe. — Postukała w pozostałe trzy. — Te będą pracować, a ona poczeka i wyjdzie stąd cała.

— Ona ma ciągnąć, nie mieć dobrze.

Otha pokazała mi górny rząd palców rozłożony płasko, co tu chyba znaczy, że rozmowa się skończyła, i założyła niską.

Zwijać się jej nie da, bo zwinięta umiera. Wciągarka więc nie nawija — żebro pałąka zostaje na miejscu w hali, a przez wciągarkę idzie sama nić, wyciągnięta z zapasu: prosto przez oba krążki i z powrotem na drugie żebro, cały czas w naciągu, a bęben kręci się pusty dla ozdoby. Wygląda to jak sprzęt, który ktoś zmontował ze złości.

Pierwszy obrót: cała hala odezwała się jednym tonem. Tresk przestał wtedy na chwilę zawodzić i przechylił głowę.

Wyszło?