Dzień 25. Rozliczenie w bąblach
- rozliczenie czwarta nitka
- dlug z varnu
Rozliczenie zajęło mi więcej niż robota.
Faktura, rozdzielnia sieci, czwarta nitka.
- Kompensator kołnierzowy z dostawą zza grzbietu — 180
- Odpowietrznik pływakowy z zapasu własnego — 26
- Rozcięcie wstawki, montaż, docisk na raty, próba szczelności — 240
- Wykrycie przewężenia poza dokumentacją sieci — 90
- Ustalenie zdarzenia, po którym nitka jest drożna — 60
Pozycja piąta to ta sama pozycja, którą wymyśliłem na stacji głosowania, tylko przebrana. Sprawdza się. Nikt jej nie kwestionuje, bo nikt nie wie, ile powinna kosztować.
Adnotacja rachmistrzyni na odwrocie:
„Suma uznana. Płatne z dostawy, w miejscu poboru, do wyczerpania. Wynieść nie można.”
Zszedłem do niszy i zapytałem, czy mam rozumieć, że zapłatą za usunięcie ich przewężenia jest prawo do siedzenia na ich grzbiecie tak długo, aż mi się skończy.
— Tak — powiedziała. — Inne formy zapłaty w sieci nie występują.
— A poza siecią?
Zamyśliła się i to było widać, bo oni myślą całym ciałem, opadają o kilka palców.
— Poza siecią mamy rzeczy — przyznała niechętnie. — Rzeczy nie liczę. Ale mogę wydać.
Wyszedłem z tego z dwudziestoma metrami rury cienkościennej z demontażu przy drugiej rozdzielni, pudełkiem korków gwintowanych, którym nie zaszkodziło leżenie, i dwoma palnikami, z których jeden chodzi. Resztę należności zostawiłem tam, gdzie była, bo nie da się jej włożyć do ładowni.
Zapytałem jeszcze, kiedy ta reszta przepada.
— Przy pańskim odlocie.
— A jak pani zapisze mój odlot, skoro nie liczycie czasu?
Wtedy zrobiła coś, czego się nie spodziewałem. Otworzyła księgę na nowej stronie i wpisała: „wygaśnięcie należności — drugie przejście przewężenia czwartej nitki po odlocie jednostki”.
Przewężenia już nie ma. Jest bąbel, który chodzi po grzbiecie w jedną i w drugą stronę z okresem, który się nie zmienia, i cała ta rozdzielnia zaczęła nim liczyć terminy, bo to jedyna rzecz na tym kamieniu, która chodzi równo. Sprzedają czas rurami, a rozliczają się powietrzem, które do rur nie miało prawa wejść. Nie powiedziałem tego głośno. Za takie rzeczy dopisują pozycję.
Wydatki własne, Oskra: kołnierz kompensacyjny — 96; godzina czasu magazyniera na wydanie towaru, taryfa warsztatowa — 34; wózek na grzbiet, dwa kursy — 12; rozpuszczalnik — z zapasu; uszczelki kołnierzowe — pół kompletu, zostało pół kompletu; korek stary — do wyrzucenia, zabrałem.
Rachunek z Varnu. Przyszedł wczoraj. Pierwszy raz kwota jest niższa niż poprzednia. O jedną jednostkę. Bez wyjaśnienia, jak zawsze. Odpisałem, że zapłacę za kilka dni, ale dopisałem pytanie, czy obniżka jest jednorazowa. Jak odpowiedzą, będzie to pierwsze zdanie, jakie od nich dostanę, którego nie znam na pamięć.
Wyciąg z rejestru odbioru, Hanna.
Nadajnik zapasowy chodzi na nośnej, więc odbiornik zostaje otwarty i łapie wszystko, co przejdzie. Wczoraj złapał wezwanie pomocy. Format stary, sprzed przebudowy szlaków, treść skrócona do trzech grup: rodzaj jednostki, liczba osób, prośba o hol.
Kierunek nadania: z dołu. Spod powierzchni, z drugiej strony grzbietu, spod pól pyłu, gdzie nie ma lądowiska, hangaru ani niczego, co mogłoby stamtąd nadawać. Pytałem w rozdzielni. Nie mają tam sieci. Pytałem habitat na grzbiecie. Ma to w dzienniku sto kilkadziesiąt razy i nigdy nikomu nie zgłaszała, bo nikt jej nie pytał, a jej zapisy i tak nie mają mocy.
Sprawdziłem odstępy między powtórzeniami. Są równe.
Wysłałem jedno potwierdzenie odbioru. Nie wiem komu.