Dzień 134. Kwit na jedenaście funtów soli
- pulm pompa
Skuwanie zajęło pół dnia. Sól w kolanie siedziała twardo, odchodziła płatami wielkości dłoni, a przy jednym takim płacie dostałem w kostkę i to był cały uraz dnia. Przekrój wrócił, wirnik chwycić miał w co i chwycił, w studni ciśnienie poszło w górę tak, że przy czerpaku trzeba teraz stać krok dalej. Obiecałem to wczoraj, więc odnotowuję z satysfakcją, że nie musiałem się z tego tłumaczyć.
Okruchy zmiotłem do dwóch wiader, bo szkoda było zostawiać na ścieżce. Zaniosłem do warzelni, żeby zapytać, gdzie to wysypać.
Kwit, jaki dostałem:
PRZYJĘCIE MATERIAŁU WŁASNEGO Przyjmujący: Hrel, warzelnia druga. Rodzaj: sól z narostu rurowego, skuwana, sucha. Waga: spora, z okładem. Klasa: pierwsza. (Czystsza niż warzona — z rury, nie z panwi.) Zapłata: olej lampowy, wydano od razu. Uwaga przyjmującego: materiał przynieść całym płatem, nie w okruchu. Płat idzie w klasę pierwszą, okruch w drugą.
Olej lampowy jest tu najtańszą rzeczą, jaką można mieć, bo nikt go nie pali. Dla mnie to pół roku świecenia w ładowni. Nie mam gdzie tego wszystkiego postawić, więc trzy miarki stoją w kuchennym kącie, a reszta leży w skrzynce po złączach.
Potem przyszedł Mern z karteczką, bo powiedziano mu, że ze mną się załatwia na piśmie. Nie powiedziałem mu tego ja.
Czy pompa może zarastać dalej, ale wolniej, żeby sól zbierać co jakiś czas, a wody nie brakowało? Ile funtów na ile dni? Proszę o rozpisanie.
Odpisałem:
Rura albo pracuje, albo rośnie. Jak rośnie wolniej, to i soli jest mniej, bo sól to dokładnie to, czego w wodzie nie ma. Nie da się mieć obu.
Mern przeczytał to przy szparze w lampie, bardzo długo, z kartką odwróconą dwa razy, i powiedział, że wobec tego odłoży decyzję do zebrania. Nie pytałem, czyjego.
Hrel na odchodnym zapytał mnie jeszcze, czy ja tę sól oddaję na zawsze, czy mam po nią wrócić. Zapytałem, dlaczego pyta.
— Bo tamci nie oddawali. Wywozili w workach i mówili, że to odpad niebezpieczny.
Zapisałem w książce studni przy dacie: kolano czyste, narost usunięty w całości, materiał wydany warzelni drugiej na kwit. Pod spodem, w rubryce uwag, dopisałem, że narost w tym kolanie jest rzeczą osady, nie serwisanta, i że następny, kto będzie je zdejmował, ma to przeczytać przed otwarciem kołnierza.
Pisałem na ślepo, przy owiniętej lampie, więc wyszło krzywo i z literami jedna na drugiej. Hrel powiedział, że i tak ładniej niż oni.