Dzień 103. Od strony wlotu
- netla lyki
Wymieniłem wkład pochłaniacza. Nowy wszedł bez oporu, uszczelka siadła za pierwszym razem, co się zdarza raz na kilka.
Stary obejrzałem pod lampą, zanim wyrzuciłem. Od strony wylotu wygląda jak nowy, jasny. Od strony wlotu ma równą, szarą skorupę na grubość paznokcia — pył z Byszu, ten, co się wciska i twardnieje. Nie zużył się chemicznie. Zapchał się od środka i przez ostatnie dni ciągnąłem powietrze przez korek. Stąd to nad brwiami.
Przedmuchałem jeszcze kanał wlotowy i kratkę przy koi. Z kratki poszło tyle, że musiałem otworzyć właz i wyjść na pomost, żeby to opadło.
Wodę z Ohry przepuściłem przez filtr drugi raz. Osadu mniej, posmak ten sam.
Płytki przeliczyłem, bo wczoraj liczył je chłopak i zgubił się raz. Piętnaście. Dwanaście na kolumny, trzy zostają.
Kolejka do łącza stoi od rana, trzy jednostki przede mną, więc dziś nie wysyłam nic.