ebner.gripe
Ebner Gripe · usługi ogólne · jedn. Hanna
101 postój · stacja przeladunkowa

Dzień 101. Ile im uciekło

  • netla lyki

Przyszli we dwoje, z taśmą i pudełkiem na pasku. Starsza kobieta w kombinezonie o trzy numery za dużym i chłopak, który notował wszystko, łącznie z tym, co powiedziałem po wejściu, a powiedziałem „dzień dobry”.

— Kontrola ładunku w tranzycie — powiedziała. — Taryfa zastępcza.

Nie wiedziałem, co to jest, więc otworzyłem i stałem z boku. Mierzyli rury pojedynczo, każdą od kołnierza do kołnierza, i każdą zapisywali osobno, chociaż są z tej samej partii i z tego samego cięcia. Potem przyszły płytki. Chłopak liczył na głos. Doliczył do piętnastu, zgubił się przy jedenastej, zaczął od początku i doliczył znowu do piętnastu.

— Pochodzenie?

— Bysz. Cło w naturze, pięć sztuk z wierzchu.

Zapisał „bysz, pięć sztuk z wierzchu”.

Trwało to półtorej godziny. Na końcu zapytałem, ile to będzie.

— Nic — powiedziała kobieta.

— Nic.

— Prosta droga jest zamknięta. My pobieramy w zastępstwie to, co pobrałaby ona. A ona nie pobierała nic, bo tam się tylko przejeżdża.

— To po co pani mierzyła każdą rurę?

— Żeby jak się otworzy, wiedzieli, ile im uciekło.

Chłopak podpisał, ona podpisała, ja podpisałem jako trzeci i zaczęła się część, przy której wyszło, że po coś tam byłem. Pudełko na jej pasku to czytnik taryf i nie chciało się odezwać. Stukała w nie kantem dłoni. Powiedziałem, żeby mi dała na chwilę.

Pył z Byszu wchodzi wszędzie, a wchodzi tak, że nie siedzi na powierzchni, tylko wciska się w szczelinę przy przycisku i tam twardnieje na kamień. Rozkręciłem, wydmuchałem gruszką, przetarłem styki i złożyłem. Zajęło to tyle, co wypicie herbaty.

— Pan to naprawił naszym sprzętem?

— Swoim.

Pokiwała głową i podyktowała chłopakowi pozycję: czynność urzędowa wykonana przy użyciu sprzętu strony, materiały zużyte na koszt stacji.

— Jakie materiały?

— Pan powie jakie.

Powiedziałem, że przy takich czynnościach zużywa się wkład pochłaniacza. Chłopak zapisał, poszedł do magazynu i wrócił z wkładem w folii, suchym, zimnym, z nalepką w języku, którego nie znam. Pasuje. Siedzę przy zamkniętym włazie pierwszy raz od trzech dni i nie boli mnie nad brwiami.

Czytnik przed wyjściem odezwał się i wypluł jej pełną taryfę. Stała z nim pod rampą i czytała pozycje po kolei, coraz ciszej, aż doszła do rur.

— Rura kołnierzowa, osiem sztuk. Stawka: według drogi macierzystej.

— A droga macierzysta?

— Zamknięta.

Chłopak dopisał to pod spodem, bo wszystko, co zostało powiedziane, musi być gdzieś zapisane.

Wyszło?